Choć słońce zachodziło i wypełniało pokój czerwoną poświatą, było całkiem widno.
Stał tam.
Nie żeby był jej obojętny.
Skądże.
Ona również nie zrewanżowała się stoicyzmem.
Ale była między przestrzeń.
Wypełniona niewypowiedzianymi pretensjami.
Zarzutami.
Niechęcią.
Smutkiem.
Znudzeniem.
Spojrzała niby to obojętnie na długopis leżący obok niego.
O tak. Ostatnio była z nim bliżej niż z kimkolwiek innym.
Zerwał z chłodem.
Gapił się na nią bez skrę p owania.
Błysk we fiołkowym oku przemknął w ułamku sekundy.
Może to zgubiony promień?
A może cień wspomnień razem spędzonych chwil?
Podeszła niby to od niechcenia do niego.
Wciąż się patrzył tym nieodgadnionym spojrzeniem.
Niby to smutny, a złośliwy.
Pozornie spokojny, a niecierpliwy.
Wszystko się dobrze zapowiada, a potem nic nie wychodzi.
Zarzut.
To jego wina.
On zawsze robi błędy.
Ona sobie tyle czasu wyrzucała, że nie jest dosyć dobra.
Nawet dla niego.
Cokolwiek by nie zrobiła - zawsze było źle.
Szyderczy uśmiech na jej twarzy.
O, zna ona już jego sztuczki.
Pięknie, ładnie jak po maśle.
Nadzieja matką głupich.
Było coraz gorzej.
W końcu przerzuciła się.
Bo ile można?
On.
Z klasą.
Uwielbiany.
A tu taki wstyd.
Ona już nieraz sie sprawdziła.
Więc to musi być jego wina.
Smutek zmył mu ten błysk.
Zaniedbał się, zauważyła to.
On zauważył, że ona nie ma ochoty ciągnąć tego dłużej.
Czuł, że nastą p i ta chwila.
Kiedy robisz krok w tył.
Albo w przód.
W przepaść.
Stali tam - on i ona i patrzyli się na siebie.
Tyle wysiłku.
Tyle starań.
I wszystko na marne.
Oczywiście, można zacząć wszystko od nowa.
Ale już nie teraz.
Spojrzała na porozrzucane kartki po pokoju.
Każda zapisana drobnym maczkiem.
Powieść.
Skierowała wzrok na niego.
Znaczące mrugnięcie okiem.
Nic w stylu "zostańmy przyjaciółmi".
To nie ona.
Raczej "jeszcze się za Ciebie wezmę".
Ulżyło jej.
Zrozumiał.
Zawód jaki okazał, podniósł ją na duchu.
Niech poczuje skruchę.
Zasłużył na karę.
Choć nigdy się nie zmieni.
Nie zmieni się, dopóki ona czegoś nie zrobi.
On nie mógł w to uwierzyć.
Nie przypuszczał, że ona go zostawi.
Przynajmniej na jakiś czas.
Poczuł się niezrozumiany.
Taka była jego natura.
O nie, mój drogi.
ZA DUŻO PODARTYCH ZDJĘĆ.
przerzucam się na jakiś czas.








--
We live in a beautiful world - yeah we do, yeah we do...
--
[I still walk the same sad streets.
Painting all the colours I don't need.]
--
Odwazny nie zyje dlugo, ostrozny nie zyje wcale...
--
"Każdy ma swój świat, jedni mniej a drudzy bardziej urojony" - ~Siemion
--
How can we dance when our earth is turning
How do we sleep when our beds are burning
--
A soul in tension that's learning to fly
--
--Organized like a team,fighting like a family--
--
Odwazny nie zyje dlugo, ostrozny nie zyje wcale...
--
Odwazny nie zyje dlugo, ostrozny nie zyje wcale...
Previous Page12Next Page